Rozdział z dedykacją dla @patriciaa480 :)
Ważne!!!!
Związku z tym, że mało osób czyta moje notki pod rozdziałem, to napiszę to tutaj. Nie sądziłam, że moja prośba o 15 komentarzy będzie niewykonalna. Cóż pomyliłam się kolejny raz i zawiałam. W tym momencie czuję się tak jakby moje czytelniczki miały mnie głęboko w dupie. Nie mówię tu o wszystkich osobach. Tym którzy poświęcili ten kilka minut szczerze dziękuję. Naprawdę jest mi głupio, bo poświęcam swój czas i piszę dla was te rozdziały. To wszystko robię dla was, więc mogę powiedzieć tylko, że to zabolało.
Pisanie tego bloga sprawia mi ogromną radość. Moim marzeniem jest to, aby do końca opowiadania, chociaż pod jedną notką zobaczyć ponad 20 komentarzy. W tym momencie przekonałam się, że to jest nie wykonalne i nie mam na co liczyć. Dziękuję wam za to. Kolejny rozdział pojawi się już nie długo. Już nie piszę, że chciałabym zobaczyć 15 komentarzy, bo i tak ich nie zobaczę. Zamieściłam nową ankietę, proszę zagłosujcie.
Do napisania!
Kadi ♥
Oczami Nialla:
Obserwowanie Lottie w taki
stanie było najgorszą rzeczą w moim życiu. Kiedy dowiedziałem się o jej
ucieczce, czułem, że ktoś próbuje odebrać mi coś bardzo dla mnie ważnego.
Najgorsza była perspektywa jej powrotu do Michała. Cholernie raniły mnie jej
słowa, w których zarzekała się, że go kocha. Darzę ją większym uczuciem niż
powinienem. Teraz kiedy jest już z nami bezpieczna muszę postarać się do niej
dotrzeć i odzyskać jej zaufanie. Wiem, ze zraniłem ją nie pozwalając zostać w
Polsce, ale ona sama nie wiedziała co robi. Działała pod wpływem chwili. Tak mi
się przynajmniej wydaje. Nigdy nie sądziłem, że mogę poczuć do tej małolaty coś
więcej. Pozostaje jeszcze Louis. Nie wiem jak on zareaguje na informacje, że
jego przyjaciel zakochał się w jego siostrze. Najgorsze jest to, że Lottie jest
jego oczkiem w głowie. Małą siostrzyczką, o którą się zawsze troszczy. Czy
zaakceptuje mnie? Czy Lottie coś do mnie czuje? Te pytanie nie dają mi spokoju.
Boje się reakcji Louisa, ale nie mogę go okłamywać. Jeśli Lottie miała się
komuś zwierzyć to właśnie jemu. Nie wiem czy będzie skory do rozmowy ze mną,
ale muszę spróbować. Wiem, że nie będzie mu łatwo, bo mnie też by nie było. Ale
ja nigdy jej nie skrzywdzę. To wiem na pewno.
Siedziałem na kanapie w naszym wspólnym domu i próbowałem skupić się na lecącym w telewizji filmie. Jednak nie wychodziło mi to. Myślami ciągle byłem gdzie indziej. Dzisiaj Lottie ma wrócić do Londynu i mamy razem mieszkać. To będzie dla mnie tortura. Ona jest dla mnie jak narkotyk. Te jej niebieskie oczy i uśmiech. Kiedy ją widzę choćby nie wiem jak był zły czy przygnębiony, zaczynam się uśmiechać. A kiedy cierpi, cierpię razem z nią.
- Niall, powiedz mi co się
dzieje.- zaczął Liam
- Nic- burknąłem
- Właśnie widzę jakie nic.
To twoje nic jest blondynką i ma na imię Lottie- powiedział, a ja zamarłem.
- Skąd ty…
- Skąd wiem?- przerwał mi-
Niall to widać na kilometr. Ona ci się podoba. A swoje uczucia potwierdziłeś,
angażując się w akcję poszukiwawczą. Wiem, co musisz teraz czuć. Boisz się reakcji
Louisa, ale uwierz mi jestem pewien, że nasz władca marchewek przekona się do
waszego związku. A z dwojga złego lepiej, żeby wybrała ciebie.
- Co masz na myśli?-
zapytałem zaskoczony
- No, nie widzisz, że Harry
też na nią leci. I ta akcja w samolocie.
- Liam, masz rację. Ja nawet
nie wiem oczy ona darzy mnie jakimkolwiek uczuciem. To przecież chore! Kocham
się w szesnastolatce. A do tego zakochanej w jakimś chłopaku z Polski.
- Skąd wiesz, czy nadal go
kocha?- zapytał
- Liam nie da się tak łatwo
odkochać. Coś o tym wiem.- powiedziałem ze zrezygnowaniem
- Niall proszę cię. Na
początku spróbuj się do niej zbliżyć. Widać, że ona ma do ciebie zaufanie i
spędza z tobą najwięcej czasu. To tobie udało się do niej trafić. Błagam cię,
weź się w garść i nie zmarnuj szansy- powiedział i wyszedł. Teraz to już
całkowicie nie wiem, co mam robić. Ale nie poddam się bez walki. Harry ją tylko
skrzywdzi, bo on żadnego związku nie bierze na poważnie. Bawi się dziewczynami.
A ja nie chcę, żeby cierpiała. Nie pozwolę na to, muszę zacząć działać i nawet
wiem, co zrobię.
Oczami Lottie:
Pakowałam właśnie ostatnie rzeczy do walizek. Dzisiaj
miałam wrócić razem z Lou do Londynu. Opuszczałam Doncaster- miasteczko, w
którym spędziłam całe swoje życie. Ale wiem, że dobrze mi to zrobi. Jeszcze
nigdy matka nie zrobiła mi takiej awantury. Nie wiedziałam jak się zachować, co
jej odpowiedzieć. Po prostu się rozpłakałam i uciekłam. Teraz kiedy jestem już
gotowa do wyjazdu, widzę ile wspomnień wiąże się z tym miejscem. Louis chce, żebym
zamieszkała z nimi na stałe, ale ja nie jestem pewna czy to dobry pomysł. Mimo
tego, że bardzo zraniłam rodziców to wiem, że oni nie są niczemu winni. Zależy
im na mnie i interesują się moim losem. Nie chce tracić tak bliskich mi osób.
Muszę w końcu pogodzić się z tym, że nie pisane jest mi żyć moim starym życiem.
To boli, cholernie boli, ale mam nadzieję, że Londyn pozwoli mi zapomnieć albo
nauczy żyć z tym bólem. Usłyszałam pukanie do drzwi, odwróciłam się w kierunku,
z którego odbiegał dźwięk. W drzwiach stał Louis.
- Mogę?- zapytał
- Mhm - mruknęłam. Jeszcze
nie wybaczyłam mu do końca. Od rozmowy w samolocie, nie zamieniliśmy ze sobą
ani jednego słowa. Wszedł do pomieszczenia i usiadł obok mnie na łóżku.
Siedzieliśmy w ciszy. Spakowałam jeszcze do torby podróżnej mojego laptopa i
postanowiłam zapiąć walizkę. Jednak to nie było takie łatwe. Louis tylko śmiał
się pod nosem z moich nieudolnych prób, ale nie był skory do pomocy. W końcu po
15 minutach ją zapięłam.
- Dzięki za pomoc, naprawdę-
burknęłam
- Czyli tak mają teraz
wyglądać nasze rozmowy?- zapytał
- Nie wiem o co ci chodzi?-
odparłam
- O tym właśnie mówię.
Olewasz mnie i kolejny raz odpychasz od siebie- powiedział
- Ja? Louis to nie ja
zaczęłam. To ty miałeś mnie w dupie. Pojechałeś sobie. Powiem ci tak, nie ufam
ci już. Nie potrafię. Kolejny raz okazałeś się dupkiem i czy chcesz czy nie,
nie będzie ci łatwo przekonać mnie do tego, że jest inaczej- odparłam
- Wiem o tym- powiedział
cicho- Ale ja chce się zmienić, zobaczysz. Kiedy wyjedziemy do Londynu pokaże
ci, że nadal jestem tym starym Lou- obiecywał
- Louis, dopóki nie zobaczę,
nie uwierzę. Przekonałam się, że twoje słowa bardzo mało znaczą i jeżeli
udowodnisz mi, że jest inaczej to wtedy zobaczymy- powiedziałam z uśmiechem.
- Mogę cię chociaż przytulić?
– zapytał niepewnie
- No jasne!- prawie
krzyknęłam
Zatonęłam w tym uścisku.
Mimo wszystko potrzebowałam jego bliskości. To było coś, czego mi cholernie
brakowało. Naszych rozmów, przekomarzania się, nocnych seansów filmowych,
czasów kiedy byliśmy tylko ja i Lou.
- Kocham cię- powiedział
Nic nie odpowiedziałam,
tylko go mocniej do siebie przytuliłam .
- Dobra Lottie, musimy się
zbierać, bo czeka nas długa podróż- powiedział brat
- Wiem. Weźmiesz moje
walizki i możemy iść- odparłam z uśmiechem
- To w drogę!- krzyknął z
entuzjazmem.
Nienawidzę pożegnań, ale
jakoś dałam radę i nie rozpłakałam się. Usiadłam na miejscu dla pasażera i
czkałam na Louisa.
- Zobaczysz będzie fajnie-
zachęcał mnie
- Mam nadzieję- powiedziałam
z uśmiechem
Tak to prawda, cieszyłam się
na ten wyjazd. Nie wiem dlaczego, ale w środku odczuwałam niepokój. Boję się
spotkania z Niallem. Teraz wiem, że czuję do niego coś więcej i nie chce go stracić.
Ale czy nam u niego szanse? Czy on darzy mnie jakimś głębszym uczuciem? Mam
nadzieję, że niedługo się tego dowiem.