niedziela, 22 lipca 2012

Rozdział 18


 Rozdział z dedykacją dla @patriciaa480 :)


 Ważne!!!!
Związku z tym, że mało osób czyta moje notki pod rozdziałem, to napiszę to tutaj. Nie sądziłam, że moja prośba o 15 komentarzy będzie niewykonalna. Cóż pomyliłam się kolejny raz i zawiałam. W tym momencie czuję się tak jakby moje czytelniczki miały mnie głęboko w dupie. Nie mówię tu o wszystkich osobach. Tym którzy poświęcili ten kilka minut szczerze dziękuję. Naprawdę jest mi głupio, bo poświęcam swój czas i piszę dla was te rozdziały. To wszystko robię dla was, więc mogę powiedzieć tylko, że to zabolało. 
Pisanie tego bloga sprawia mi ogromną radość. Moim marzeniem jest to, aby do końca opowiadania, chociaż pod jedną notką zobaczyć ponad 20 komentarzy. W tym momencie przekonałam się, że to jest nie wykonalne i nie mam na co liczyć. Dziękuję wam za to. Kolejny rozdział pojawi się już nie długo. Już nie piszę, że chciałabym zobaczyć 15 komentarzy, bo i tak ich nie zobaczę. Zamieściłam nową ankietę, proszę zagłosujcie.
 Do napisania!

Kadi


Oczami Nialla:

Obserwowanie Lottie w taki stanie było najgorszą rzeczą w moim życiu. Kiedy dowiedziałem się o jej ucieczce, czułem, że ktoś próbuje odebrać mi coś bardzo dla mnie ważnego. Najgorsza była perspektywa jej powrotu do Michała. Cholernie raniły mnie jej słowa, w których zarzekała się, że go kocha. Darzę ją większym uczuciem niż powinienem. Teraz kiedy jest już z nami bezpieczna muszę postarać się do niej dotrzeć i odzyskać jej zaufanie. Wiem, ze zraniłem ją nie pozwalając zostać w Polsce, ale ona sama nie wiedziała co robi. Działała pod wpływem chwili. Tak mi się przynajmniej wydaje. Nigdy nie sądziłem, że mogę poczuć do tej małolaty coś więcej. Pozostaje jeszcze Louis. Nie wiem jak on zareaguje na informacje, że jego przyjaciel zakochał się w jego siostrze. Najgorsze jest to, że Lottie jest jego oczkiem w głowie. Małą siostrzyczką, o którą się zawsze troszczy. Czy zaakceptuje mnie? Czy Lottie coś do mnie czuje? Te pytanie nie dają mi spokoju. Boje się reakcji Louisa, ale nie mogę go okłamywać. Jeśli Lottie miała się komuś zwierzyć to właśnie jemu. Nie wiem czy będzie skory do rozmowy ze mną, ale muszę spróbować. Wiem, że nie będzie mu łatwo, bo mnie też by nie było. Ale ja nigdy jej nie skrzywdzę. To wiem na pewno.

Siedziałem na kanapie w naszym wspólnym domu i próbowałem skupić się na lecącym w telewizji filmie. Jednak nie wychodziło mi to. Myślami ciągle byłem gdzie indziej. Dzisiaj Lottie ma wrócić do Londynu i mamy razem mieszkać. To będzie dla mnie tortura. Ona jest dla mnie jak narkotyk. Te jej niebieskie oczy i uśmiech. Kiedy ją widzę choćby nie wiem jak był zły czy przygnębiony, zaczynam się uśmiechać. A kiedy cierpi, cierpię razem z nią.
- Niall, powiedz mi co się dzieje.- zaczął Liam
- Nic- burknąłem
- Właśnie widzę jakie nic. To twoje nic jest blondynką i ma na imię Lottie- powiedział, a ja zamarłem.
- Skąd ty…
- Skąd wiem?- przerwał mi- Niall to widać na kilometr. Ona ci się podoba. A swoje uczucia potwierdziłeś, angażując się w akcję poszukiwawczą. Wiem, co musisz teraz czuć. Boisz się reakcji Louisa, ale uwierz mi jestem pewien, że nasz władca marchewek przekona się do waszego związku. A z dwojga złego lepiej, żeby wybrała ciebie.
- Co masz na myśli?- zapytałem zaskoczony
- No, nie widzisz, że Harry też na nią leci. I ta akcja w samolocie.
- Liam, masz rację. Ja nawet nie wiem oczy ona darzy mnie jakimkolwiek uczuciem. To przecież chore! Kocham się w szesnastolatce. A do tego zakochanej w jakimś chłopaku z Polski.
- Skąd wiesz, czy nadal go kocha?- zapytał
- Liam nie da się tak łatwo odkochać. Coś o tym wiem.- powiedziałem ze zrezygnowaniem
- Niall proszę cię. Na początku spróbuj się do niej zbliżyć. Widać, że ona ma do ciebie zaufanie i spędza z tobą najwięcej czasu. To tobie udało się do niej trafić. Błagam cię, weź się w garść i nie zmarnuj szansy- powiedział i wyszedł. Teraz to już całkowicie nie wiem, co mam robić. Ale nie poddam się bez walki. Harry ją tylko skrzywdzi, bo on żadnego związku nie bierze na poważnie. Bawi się dziewczynami. A ja nie chcę, żeby cierpiała. Nie pozwolę na to, muszę zacząć działać i nawet wiem, co zrobię.



Oczami Lottie:
           
Pakowałam właśnie ostatnie rzeczy do walizek. Dzisiaj miałam wrócić razem z Lou do Londynu. Opuszczałam Doncaster- miasteczko, w którym spędziłam całe swoje życie. Ale wiem, że dobrze mi to zrobi. Jeszcze nigdy matka nie zrobiła mi takiej awantury. Nie wiedziałam jak się zachować, co jej odpowiedzieć. Po prostu się rozpłakałam i uciekłam. Teraz kiedy jestem już gotowa do wyjazdu, widzę ile wspomnień wiąże się z tym miejscem. Louis chce, żebym zamieszkała z nimi na stałe, ale ja nie jestem pewna czy to dobry pomysł. Mimo tego, że bardzo zraniłam rodziców to wiem, że oni nie są niczemu winni. Zależy im na mnie i interesują się moim losem. Nie chce tracić tak bliskich mi osób. Muszę w końcu pogodzić się z tym, że nie pisane jest mi żyć moim starym życiem. To boli, cholernie boli, ale mam nadzieję, że Londyn pozwoli mi zapomnieć albo nauczy żyć z tym bólem. Usłyszałam pukanie do drzwi, odwróciłam się w kierunku, z którego odbiegał dźwięk. W drzwiach stał Louis.
- Mogę?- zapytał
- Mhm - mruknęłam. Jeszcze nie wybaczyłam mu do końca. Od rozmowy w samolocie, nie zamieniliśmy ze sobą ani jednego słowa. Wszedł do pomieszczenia i usiadł obok mnie na łóżku. Siedzieliśmy w ciszy. Spakowałam jeszcze do torby podróżnej mojego laptopa i postanowiłam zapiąć walizkę. Jednak to nie było takie łatwe. Louis tylko śmiał się pod nosem z moich nieudolnych prób, ale nie był skory do pomocy. W końcu po 15 minutach ją zapięłam.
- Dzięki za pomoc, naprawdę- burknęłam
- Czyli tak mają teraz wyglądać nasze rozmowy?- zapytał
- Nie wiem o co ci chodzi?- odparłam
- O tym właśnie mówię. Olewasz mnie i kolejny raz odpychasz od siebie- powiedział
- Ja? Louis to nie ja zaczęłam. To ty miałeś mnie w dupie. Pojechałeś sobie. Powiem ci tak, nie ufam ci już. Nie potrafię. Kolejny raz okazałeś się dupkiem i czy chcesz czy nie, nie będzie ci łatwo przekonać mnie do tego, że jest inaczej- odparłam
- Wiem o tym- powiedział cicho- Ale ja chce się zmienić, zobaczysz. Kiedy wyjedziemy do Londynu pokaże ci, że nadal jestem tym starym Lou- obiecywał
- Louis, dopóki nie zobaczę, nie uwierzę. Przekonałam się, że twoje słowa bardzo mało znaczą i jeżeli udowodnisz mi, że jest inaczej to wtedy zobaczymy- powiedziałam z uśmiechem.
- Mogę cię chociaż przytulić? – zapytał niepewnie
- No jasne!- prawie krzyknęłam
Zatonęłam w tym uścisku. Mimo wszystko potrzebowałam jego bliskości. To było coś, czego mi cholernie brakowało. Naszych rozmów, przekomarzania się, nocnych seansów filmowych, czasów kiedy byliśmy tylko ja i Lou.
- Kocham cię- powiedział
Nic nie odpowiedziałam, tylko go mocniej do siebie przytuliłam .
- Dobra Lottie, musimy się zbierać, bo czeka nas długa podróż- powiedział brat
- Wiem. Weźmiesz moje walizki i możemy iść- odparłam z uśmiechem
- To w drogę!- krzyknął z entuzjazmem.
Nienawidzę pożegnań, ale jakoś dałam radę i nie rozpłakałam się. Usiadłam na miejscu dla pasażera i czkałam na Louisa.
- Zobaczysz będzie fajnie- zachęcał mnie
- Mam nadzieję- powiedziałam z uśmiechem
Tak to prawda, cieszyłam się na ten wyjazd. Nie wiem dlaczego, ale w środku odczuwałam niepokój. Boję się spotkania z Niallem. Teraz wiem, że czuję do niego coś więcej i nie chce go stracić. Ale czy nam u niego szanse? Czy on darzy mnie jakimś głębszym uczuciem? Mam nadzieję, że niedługo się tego dowiem.

sobota, 14 lipca 2012

Rozdział 17 + informacja


Kolejny raz lot samolotem do Londynu. Jednak tym razem nie było tak wesoło. Nikt nie zamierzał się odezwać. Chłopaki wymieniali porozumiewawcze spojrzenia. Cholernie mnie to drażniło. Żaden nawet na mnie nie spojrzał. Udawali, że mnie tu nie ma, że nic nie znaczę. Chyba tak chcieli pokazać jak bardzo ich zraniłam swoją ucieczką. Ale kiedyś trzeba być egoistką. Dlaczego zawsze mam myśleć o wszystkich, a inni mają mnie głęboko w dupie. Jakbym nie próbowała popełnić samobójstwa, Louis nawet nie zainteresowałby się swoją rodziną. Miał wszystkich w nosie i olał nas po całości. Nie wspomniał już o tym, ile nocy matka przepłakała właśnie przez niego, bo nie przyjechał na jej urodziny tylko wysyłał głupie prezenty. Ona chciała, żeby był przy nas i chociaż raz na miesiąc odwiedził rodzinny dom. Cierpiała po rozwodzie. Lou był teraz jednym mężczyzną w jej życiu, który zachował się jak dupek. A ona mimo tego wszystkiego nadal go kochała i widziała w nim same zalety, tak samo jak w ojcu, tylko skutkiem takiego zachowania było to, że ojciec odszedł do młodszej. Jakby tego jeszcze było mało Louis zabrał mi telefon. Zdążyłam tylko wysłać jedną wiadomość do Michała, że on mnie znalazł. Jestem zdziwiona jak szybko z miłość można przejść do nienawiści. Ciszę w samolocie przerwał dźwięk telefonu, mojego telefonu. Wiedziałam, kto dzwoni.
- Oddaj mi telefon- zwróciłam się do brata
- Poczekaj zaraz ci go zwrócę- powiedział i odebrał- Tak, tak, nie, już nigdy jej nie zobaczysz palancie. Odwal się od niej. Pa- tyle usłyszałam
- Ciebie już do końca pojebało?! Wiesz mam cię dość. Mówisz, że robisz wszystko dla mojego dobra, a to gówno prawda. Troszczysz się o siebie. Zaufałam ci, a ty po raz kolejny sobie wyjechałeś. Udowodniłeś, że to co mówisz nic nie znaczy. Rozumiesz. Nie wybacza się tak łatwo zdrady. Tak zdrady, Lou. Lepiej byłoby dla mnie jakbyś został w tym pieprzonym Londynie i po mnie nie wracał, bo dla mnie już nie istniejesz. Spieprzaj do swojego świata i stamtąd nie wracaj. Jesteś dla mnie jednym, wielki, nic nie znaczącym człowiekiem. I szczerze to powiem ci, że nie mam zamiaru ci wybaczyć i po raz kolejny obdarzyć zaufaniem, bo na to nie zasługujesz. Kiedy byś się nie pojawił, niszczysz mi życie. Dobrze się z tym czujesz? Bo mi to sprawia cholerny ból, ale ty masz to pewnie w dupie i w sumie to masz rację, bo ja od teraz leję na to, co myślisz, czujesz, robisz. Chce tylko wrócić do domu i żyć w świecie, w którym nie ma już dla ciebie miejsca. A ten telefon to możesz sobie na pamiątkę zachować. Dziękuję za uwagę, tyle ode mnie.- czułam, że znowu odrodziła się we mnie wredna suka, ale obojętne mi to było. W tym momencie chciałam patrzeć jak ranią Louisa moje słowa, chciałam zranić go tak jak on zranił mnie. Mój braciszek nic nie odpowiedział. O to coś nowego, trzeba to gdzieś zapisać- Louis Tomlinson nie ma nic do powiedzenia, niezwykłe zjawisko. Wróciłam na miejsce. Po chwili przysiadł się do mnie Niall.
- Czego chcesz?- zapytałam
- Proszę Cię, nie traktuj nas tak- zwrócił się do mnie
- Niby jak?! Oschle, ozięble…- zaczęłam wymieniać
- Tak właśnie- zgodził się ze mną
- Traktuje was tak, jak na to zasługujecie.- odpowiedziałam z drwiną
- My chcemy dla ciebie dobrze Lottie.
- To, że tu jestem według ciebie jest dobrze?! Tak? Ja chciałam zostać z nim. Myślałam, że jesteście bardziej inteligentni i rozumienie, co oznacza słowo „nie”. Ale jak widzę,  przerosło to wasze możliwości. Chciałam tam zostać, ale wy jak zwykle nie liczycie się z moim zdaniem. Ale tak naprawdę, skąd wy do jasnej cholery możecie wiedzieć, co dla mnie jest dobre? Nic o mnie kurwa nie wiecie!- uniosłam się- Tam jest moje miejsce, rozumiesz?!
- Twoje miejsce, błagam cię dziewczyno. Opamiętaj się. Znasz tego chłopaka niecały tydzień i już go kochasz?!- zapytał zdenerwowany
- Tak kocham go, a tobie nic do tego. Wpieprzyliście się wszyscy w moje życie. Nie prosiłam was o pomoc. Uważałam cię za przyjaciela, a ty mnie zawiodłeś Niall. Tak bardzo mnie zawiodłeś- powiedziałam, a łzy stanęły mi w oczach. Nie chciałam stracić przyjaciela. Zależało mi na nim, a on zepsuł wszystko. Zabrał mnie z miejsca, które było moim arkadyjskim rajem.
- Teraz tak myślisz, ale ci przejdzie. Zapomnisz- odpowiedział
- Dlaczego do jasnej cholery wszyscy każecie mi zapomnieć?! Michał jako jedyny chciał żebym pamiętała i pogodziła się ze swoim losem. I wiecie co, on mnie rozumiał jak nikt inny. A przede wszystkim darzył uczuciem!- Krzyknęłam
- Nie bądź śmieszna. Założę się, że on tylko udawał, żeby cię przelecieć i tyle- wtrącił się Harry
- A skąd ty to możesz wiedzieć?! Nie znasz go. A tak po za tym nie jest tobą. Nie bawi się dziewczynami tak jak ty. Zaliczyć i zapomnieć- motto pana Stylesa.- odwarknęłam
- Takie masz o mnie zdanie?! Tzn. że w ogóle mnie nie znasz!- Krzyknął
- Ty też mnie kurwa nie znasz, więc proszę cie nie wtrącaj się w nie swoje sprawy- także krzyknęłam
- Zamknijcie się wreszcie!- wrzasnął Liam- Dajcie jej spokój. Nie chciała wracać. Rozumiem. Zakochała się i przywiązała do tego…
- Ty chyba śnisz Liam. Przywiązała się do chłopaka, którego prawie nie zna.- wtrącił Lou
- A skąd wiesz, ze go nie znam?- zapytałam tym razem już nieco spokojniej.
- Nie wiem- odpowiedział cicho
- No właśnie. Zniszczyłeś wszystko- powiedziałam. Poczułam ogromny ból w tyle głowy. Zemdlałam.

Przed oczami widziałam jasne światło, które niesamowicie drażniło moje oczy. Bałam się. Czy to już koniec, czy naprawdę umarłam po raz kolejny? Nie chciałam tego. Po chwili ze światła zaczęła wyłaniać się jakaś postać. O matko! To była Lottie.
- Posłuchaj mnie teraz bardzo uważnie. Nie pozwolę ci ranić Louisa. Nie po to wróciłaś na ziemię, żeby zniszczyć moje kontakty z bratem. To prawda mnie już nie ma i nie chce wracać. Tak jest dobrze. Ale nie pozwolę ci zrujnować czegoś, co budowałam latami. Wiem, że nie możesz pogodzić się ze stratą najbliższych, ale żeby ruszyć daje musisz to zrozumieć i zaakceptować. Nie mieszaj się w ich życie i spróbuj zapomnieć. Nie jest to łatwe, ale wierzę, że dasz radę. Postaram się pomóc Michałowi po twoim odejściu. Sprawię, że odzyska wiarę w siebie i ponownie zakocha. Nie martw się ty zawsze pozostaniesz w jego sercu. Masz wybaczyć Louisowi. On cię bardzo kocha. Nie rań go więcej- wygłosiła monolog i znikła.
Może ona naprawdę ma rację. Jestem dla nich zbyt oschła. Wraz z jej odejściem znikła cała nienawiść do Louisa i żal zawiązany z wyjazdem z Polski. Już nie miałam mu za złe tego wszystkiego. Wiedziałam, że kierowało nim szczere uczucie do mojej osoby. Jemu naprawdę na mnie zależało. Poczułam jak ktoś mną potrząsa. Podniosłam ociężałe powieki. Nade mną pochylał się Louis.
- Lottie słyszysz mnie? Powiedz coś błagam- prosił ze łzami w oczach.
- Louis ja cię przepraszam- powiedziałam i się rozpłakałam- Wszystkich przepraszam.
Mimo tego co mówiłam, Lou objął mnie i mocno do siebie przytulił.
- W końcu odzyskałem siostrę- powiedział, także płakał
- Kocham cię Louis, nie zostawiaj mnie więcej- prosiłam
- Już cicho, nie płacz. Wszystko będzie dobrze. Zobaczysz. Pojedziesz ze mną do Londynu i wszystko wróci do normy, Pomogę ci, wszyscy ci pomożemy.- zapewniał
- Tak, nie zostawimy cię. Prawda chłopaki?- przyłączył się do niego Niall.
- Oczywiście, wybaczamy ci, bo naprawdę nam na tobie zależy, mała- podszedł do mnie i przytulił Hazza.
- Też was kocham- powiedziałam przez łzy.
Tak to była prawda. Oni byli częścią mojego życia, którą ceniłam ponad swoje własne, ale dopiero ona mi o tym przypomniała. Otworzyła serce i kazała zapomnieć. Pokochać kogoś innego i być szczęśliwą. Mam nadzieję, że tym razem mi się to uda.

__________________________________________________________

Od autorki:

Rozdział zadedykowany jest Pati, wiesz, że o ciebie chodzi :), która właśnie wróciła z wakacyjnego wyjazdu. Nawet nie wiesz jak się cieszę, że znowu jesteś z nami :*
Oraz Natalii, mojej wiernej fance, która ostatnio wiele przeszła, będzie dobrze mała. Jestem z tobą 

Dziękuję Wam za wszystkie komentarze i miłe słowa skierowane pod moim adresem. Jest mi bardzo miło, że wiele osób ceni sobie tego bloga i zależy im, żeby pisała dalej. ^^
Tak więc postanowiłam, że nie zawieszam bloga. Mam nadzieję, że się cieszycie. :P

Jednak jest jedno, ale żebym dodawała kolejny rozdział pod każdą poprzednią notką musi pojawić się 15 komentarzy. Jedna, jedyna zasada, aby kolejna notka pojawiła się na blogu.

A teraz coś dla was :)

Postanowiłam ogłosić konkurs :D

Na czym polega? Już piszę ^^
Konkurs jest na najlepszy opis pierwszej randki Lottie z Niallem bądź Harrym. Same dokonujecie wyboru. Na pracę czekam do 27 lipca do godziny 15. Wasze opisy możecie wysyłać od dzisiaj na moją pocztę k_mucha1504@wp.pl w temacie wpisując "Konkurs- blog"
Zwycięska praca zostanie opublikowana na blogu, a autor otrzyma rysunek chłopaków z 1D, wykonany przez moją kuzynkę, w formacie A3. W tym celu proszę, abyście w wiadomości, kiedy będziecie wysyłać pracę podały swoje numery gg bądź tt oraz swoje imię, w celu kontaktu w razie wygranej.  Te dane będą wykorzystane tylko przeze mnie, nie będę ich rozpowszechniać, chyba, że otrzymam waszą zgodę np. na podpisanie pracy nickiem z tt. :)
Mam nadzieję, że, któraś z was będzie zainteresowana i weźmie w nim udział ^^

Proszę Was zajrzycie czasem też na mojego drugiego bloga. Tyle ode mnie. Nstępna notka pojawi się już niedługo. A więc do napisania miśki!

Kadi

środa, 11 lipca 2012

Ważne!

No to tak piszę do was, bo mam problem. Są wakacje, każdy chce odpocząć od szkoły i tego wszystkiego. Zauważyłam, że zmniejszyła się liczba czytelników mojego bloga. Radko kto wchodzi i komentuje. Nie wiem jaka jest tego przyczyna. Straciłam wiele czytelniczek, widzę po komentarzach. Jest mi cholernie przykro z tego powodu, bo nie wiem co zrobiłam źle, że odeszłyście. W związku z tym piszę do was moje kochane, bo nie wiem co robić. Czy chcecie, żebym zawiesiła bloga do września i wtedy powróciła z opowiadaniem, ale uprzedzam wtedy rozdziały nie będą dodawane tak często jak teraz. Będę w domu tylko w weekendy, nie wiem jak będzie z internetem w bursie. Tak, tak idę do liceum do innego miasta i jak wrócę chciałabym się nacieszyć czasem z rodziną. Decyzję pozostawiam wam. :) Piszcie w komentarzach, co chcecie żebym zrobiła. Muszę jeszcze raz wszystko przemyśleć. Naprawdę bardzo liczę się z waszą opinią, bo jesteście najlepszymi czytelnikami pod słońcem. <3 Wiele z was mnie wspiera i dodaje sił do dalszego pisania. Czekam na wasze opinie. Decyzję jaką pojęłam napiszę pod następną notką. A więc do napisania!

Kadi <3

poniedziałek, 9 lipca 2012

Rozdział 16


Minął już tydzień odkąd jestem w Polsce. Długie i trudne siedem dni. Z Michałem dobrze się bawimy i spędzamy wspólnie czas. Bardzo brakowało mi mojego dawnego życia, a teraz czuję, że mogę je naprawdę odzyskać. Jednak dręczą mnie wyrzuty sumienia, a dokładniej Lottie. Nawiedza mnie w snach i każe wracać, ale ja nie mogę. Stare życie za dużo dla mnie znaczy, żebym mogła z niego zrezygnować. Siedzę teraz na leżaku w ogrodzie i rozmyślam. Nie wiem czy polskie Directionerki są w stanie mnie rozpoznać. Chociaż tutaj nad jeziorem nie ma zbyt wielu ludzi. Dziwi mnie to trochę, ponieważ mamy środek lata. Niedługo powinnam wracać do szkoły, ale szczerze chyba jak każdemu mi się nie chce. A wznowienie edukacji wiąże się z powrotem do kraju. A tego na pewno z własnej woli nie zrobię. Dobrze mi tu. Czuję się kochana i potrzebna. Michał stara się, żeby było tak jak dawniej. Widzę, że mu na mnie zależy, chociaż nie jestem już tą samą osobą. Dziewczyną, którą pokochał. Moje rozmyślania przerwał dźwięk zamykanych drzwi. Na tarasie stał nie kto inny jak Michał.
- Co tu tak sama siedzisz?- zapytał
- Rozmyślam- odpowiedziałam
- A mogę wiedzieć o czym?- ciągnął dalej
- Ogólnie o życiu- odparłam
- Ale, przecież widzę, że coś cię męczy. Mi możesz wszystko powiedzieć- zapewniał
-Doskonale o tym wiem, ale wszystko jest w porządku- kłamałam nic nie było w porządku. Tęskniłam. Nie rozumiem samej siebie. Jestem w Anglii tęsknie za Polską. Mieszkam w Polsce tęsknie za Anglią. To jest błędne koło. Jednak ja wybrałam opcję, która miała przywołać u mnie wspomnienia. Nie powiem, że nie cierpię, bo ta rozłąka cholernie boli, ale wybrałam według mnie mniej bolesną wersję. Ale czy na pewno? Nie wiem.
- Dobrze jeśli tak twierdzisz. Lena nie wiem czy to nie za wcześnie, ale moja mama chciałaby cię poznać. Jeśli nie jesteś jeszcze gotowa na ponowne spotkanie z nią, to powiedz. Ona na pewno zrozumie.
- Jestem gotowa. Jezu, tak dawno nie wiedziałam pani Magdy. Tylko wiesz, że ona za żadne skarby nie może się zorientować kim jestem naprawdę?
- Wiem, ale ona i tak by nie uwierzyła. Nie wyglądasz jak Milena, ale nią jesteś. Jednak ona tego nie dostrzeże zapewniam cię Lena.
- Michał zrozum, że ja jestem siostrą Louisa i to się nigdy nie zmieni. W środku posiadam cechy charakteru Charlotte. Kiedy decydowałam się na powrót tutaj, straciłam prawie wszystkie wspomnienia związane z moim poprzednim życiem. Nie wiem czy da się je odzyskać. Próbuje, staram się, ale to nic nie daje- powiedziałam, a po moim policzku spłynęła pojedyncza łza.
- Ej mała. Nie płacz. Pomogę ci, zobaczysz. Zdaje sobie sprawę , że nie jesteś do końca tą samą osobą, ale jakaś cząstka starej ciebie jest tam w środku- wskazał na moje serce- i to mi wystarczy.
Te słowa były takie piękne. Rozpłakałam się na dobre.
- Lena czy powiedziałem coś nie tak?- spytał zmartwiony
- To… to było takie piękne- wydukałam- Kocham cię, naprawdę cię kocham Michał- powiedziałam
- Ja ciebie też głuptasie. A teraz chodźmy do domu.
Wstałam i udaliśmy się do budynku. Postanowiliśmy urządzić sobie mały piknik. Przyszykowałam wszystko i udaliśmy się nad jezioro. Natrafiliśmy właśnie na zachód słońca. To było takie romantyczne. Michał rozłożył kosz. Siedzieliśmy wtuleni w siebie. Ta cisza nam nie przeszkadzała. Potrafiliśmy rozmawiać, a najważniejsze wspólnie milczeć. Żyliśmy chwilą. Cieszyliśmy się swoją obecnością.
- Lena ja nie mogę cię stracić po raz kolejny. Ja nie dam rady bez ciebie. Kocham cię jak nikogo innego i jeśli ty odejdziesz, to nie będę miał po co żyć. Nie zostawiaj mnie- wręcz błagał
- Kotku już spokojnie. Nie zostawię cię rozumiesz. Z bardzo cię kocham. Wiem, że kiedyś mnie znajdą i będę musiała wracać, mimo tego, że nie chce. Ale obiecaj mi, że nic sobie nie zrobisz. Nie zniosłabym świadomości, że twoje serce nie bije z mojej winny, rozumiesz? Obiecaj mi to, że znajdziesz sobie dziewczynę, która pokocha cię równie mocno jak ja.
- Milena proszę…
- Nie Michał, obiecaj mi to!- zaprotestowałam
- Obiecuje- powiedział i wpił się w moje usta. Kochałam te nasze pocałunki. Aż zadrżałam. Michał się tylko uśmiechnął, nie przerywał pocałunku. Nic nie udawaliśmy. Nasze uczucia były prawdziwe, jestem tego pewna. W końcu oderwaliśmy się od siebie. Położyłam swoją głowę na ramieniu Michała i nawet nie wiem, kiedy zasnęłam.

Obudziły mnie promienie słońca wpadające przez okno. Uśmiechnęłam się na samą myśl o tym dniu. Dzisiaj mam ponownie spotkać panią Magdę. Muszę grać, ale to nie zmienia faktu, że bardzo chce, żeby mnie polubiła. Była dla mnie jak matka. Jestem ciekawa jak znalazłam się w sypialni. Pewnie Michał mnie tu przyniósł. Przekręciłam się na drugi bok, ale po drugiej stronie łóżka nie było mojego chłopaka. Leżała tylko róża i liścik.

Pojechałem po mamę. Nie chciałem cię budzić. W jadalni czeka na ciebie śniadanie- kanapki. Wiem, wiem skromne, ale nie miałem na więcej czasu. Kocham Cię i już tęsknie!
Michał

Uśmiech sam pojawił się na mojej twarzy. Kocham tego głupka. Wstałam, wyciągnęłam z szafy jeansowe spodenki i koszulkę z napisem I love my Brother. Na sam widok poleciały mi łzy z oczu. Dostałam tą koszulkę od Lou, kiedy wrócił z trasy po USA. Nie zamierzałam o nim zapomnieć. Wzięłam rzeczy i poszłam do łazienki. Wykonałam poranną toaletę i byłam gotowa. Do przyjazdu pani Magdy mam jeszcze 5 godzin, oczywiście jeśli nie będzie korków. Zeszłam na dół, zjadłam przygotowane przez Michała śniadanie i wzięłam się za ogarnianie domu. Włączyłam MTV i w rytm muzyki sprzątałam pomieszczenia. Po dwóch godzinach skończyłam. Opadałam padnięta na kanapę w salonie. Mimo wyczerpania byłam z siebie dumna- dom lśnił czystością. Marzyłam teraz tylko o prysznicu i chwili relaksu. Mój instynkt zaprowadził mnie do łazienki. Zmyłam wcześniejszy makijaż. Smugi wody od razu mnie orzeźwiły. Wyszłam z łazienki owinięta ręcznikiem. Musiałam jakoś wyglądać. Wyciągnęłam białą, letnią sukienkę i do tego beżowe koturny. Założyłam przygotowany zestaw, pofalowałam lekko włosy i musnęłam usta błyszczykiem. Nie lubiłam się malować, wolałam naturalny wygląd. Uśmiechnęłam się do swojego odbicia i opuściłam łazienkę. Zeszłam na dół i postanowiłam obejrzeć jakiś film, tak dla zabicia czasu. Mój sens przerwał dzwonek do drzwi. Zdziwiłam się, bo nikt nas do tej pory nie odwiedzał. Podeszłam i otworzyłam. W drzwiach stał Louis. Gapiłam się na niego jak jakaś wariatka. Kiedy otrząsnęłam się z  szoku, zatrzasnęłam mu drzwi przed nosem.
- Lottie!!! Wpuść mnie w tej chwili, słyszysz?!- krzyczał i walił w drzwi. Nie mogłam, nie potrafiłam mu otworzyć. Dlaczego teraz? Kiedy wszystko się powoli układa, coś musi to spieprzyć. W tym wypadku ktoś. Usiadłam na schodach, cała się trzęsłam. Ten ruch wykorzystał Louis. Z hukiem otworzył drzwi i podbiegł do mnie. Miał podkrążone oczy. Widać było, że mało sypiał i to wszystko przeze mnie. Przytulił tak mocno, że nie mogłam oddychać.
- Louis dusisz mnie matole!- wydarłam się
Dopiero teraz zauważyłam, że pozostała czwórka stoi w drzwiach. Próbowałam wyrwać się z uścisku Louisa, ale na daremno. Dopiero po dłuższej chwili mnie puścił. Wstałam i poszłam do salonu. Usiadłam na kanapie i podciągnęłam kolana pod brodę. Miałam totalny mętlik w głowie. To nie tak miało być. On nie miał mnie znaleźć. Skąd w ogóle wiedział, gdzie jestem.
- Do jasnej cholery Lottie, słuchasz mnie?!- machał mi ręką przed oczami Louis.
- Nie i nie mam zamiaru. Dlaczego mnie nie posłuchałeś?!- podniosłam się z kanapy-  Po co w ogóle mnie szukałeś? Chciałam żebyś zostawił mnie w spokoju. Nie rozumiesz ja nie pasuję do was. Nie potrafię się odnaleźć w tym waszym chorym świecie. Wolałabym, żeby było tak jak dawniej! To twoje pójście do X Factora rozwaliło naszą rodzinę, nic po za tym się nie liczy, a raczej nikt! To jest moje miejsce i nie chce stąd wyjeżdżać!!!- krzyczałam
- Czy ty się słyszysz?! Tu jest twoje miejsce?! Dziewczyno ty masz dom i rodzinę, która cię kocha. Nawet nie wiesz, ile nocy matka przepłakała przez ciebie. Nie mam zamiaru się z tobą cackać. Wracasz ze mną do domu i tam zostaniesz. Jesteś niepełnoletnia i masz mnie słuchać!- uniósł się
- Chyba cię pojebało?! Nie wyjadę stąd. Rozumiesz?! Nigdzie nie jadę. Nie zmusisz mnie do tego!- odparłam
- W dupie mam twoje zdanie. Obiecałem matce, że cię znajdę i przywiozę do domu i tak zrobię- podszedł do mnie, złapał za nadgarstek i zaczął ciągnąć w stronę drzwi wejściowych.
- Puść mnie! To boli do cholery!- szarpałam się, w końcu udało mi się wyrwać. Pobiegłam do łazienki i się w niej zamknęłam. Znowu płakałam, łzy leciały mi strumieniami. Wiedziałam, że to już koniec. Słyszałam rozmowę chłopaków. Zaczęli pakować moje rzeczy. Czyli to prawda, moja bajka właśnie się kończy?
- Dlaczego TY mi to robisz?!- krzyczałam, patrząc w górę. Spojrzałam na zegarek była 14. Wyszłam powoli z pomieszczenia. Pod ścianą siedział Louis.
- Lottie ja… ja… - jąkał się – przepraszam, nie powinienem.
- Twoje przeprosiny nic dla mnie nie znaczą. Jesteś nikim, zerem w moich oczach!- powiedziałam z nienawiścią.
Chciałam odejść, ale ktoś mi to skutecznie uniemożliwił. Niall przerzucił mnie przez ramię i niósł w kierunku wyjścia.
- Niall debilu, postaw mnie!
- Nie, słyszysz! N-I-E!!! Teraz wracasz do domu, a jak się uspokoisz to pogadamy. CHŁOPAKI WYCHODZIMY!!!- wydarł się.
Wsadzili mnie do busa. Patrzyłam jak moje życie wyślizguje mi się z rąk. To co czułam w tej chwili to nienawiść i ogromny żal. Nienawidziłam Louisa za to, że odebrał mi moje małe szczęście, które w końcu zagościło w moim życiu.

Od autorki:
No coś widzę, że trudno przyszło wam komentowanie rozdziału. Ale w końcu się udało i jest 15 komentarzy. Chociaż wiem, że kilka dodała sama Daria, żeby był szybciej ^^ No już niech będzie :P
Nie podoba mi się ten rozdział. Nie potrafię opisywać scenek miłosnych i to chyba dlatego. No, ale cóż trudno. Pozostawiam to wszej opinii :) Teraz już nie stosuję szantażu :D Następny postaram się dodać jak najszybciej! Oczywiście zapraszam was też na mojego drugiego bloga, pojawił się rozdział 1. 
Do następnego!

Kadi <3

czwartek, 5 lipca 2012

Nowy blog!

Wpadłam na pomysł na nową historię, jednak nie będę tworzyć jej sama :) Zaprosiłam do współpracy Darię. Mam nadzieję, że wam się spodoba i będziecie go tak często odwiedzać jak tego bloga. To opowiadanie nadal istnieje i będzie istnieć tak jak do tej pory. Nowe notki będę dodawała regularnie, tak jak teraz.On zawsze będzie mi bliski, bo był moim pierwszym blogiem jaki założyłam, ale znajdujemy się już w połowie historii o losach Lottie i chłopaków. Więc najwyższy czas na coś nowego.^^ Nie myślałam, że spodoba się wam to opowiadanie, ale jak widzę tyle pozytywnych komentarzy, to naprawdę ciężko będzie mi się z wami rozstać. To tylko jeden z powodów. I podkreślam jeszcze nie kończę tego opowiadania. 

Kadi ♥

http://chasingdreams1d.blogspot.com/